piątek, 23 sierpnia 2013

Preciosa Ornela -neonkowa kolekcja

Dzisiejszy wpis to w sumie przypadek :)

Jak spora liczba blogerek i ja postanowiłam wypełnić formularz na stronie Preciosy o tutaj: 
http: //preciosa-ornela.com/beads-for-blogpost/beads-for-blogpost-request.php

Nie liczyłam na nic, bo na moim blogu koraliki pojawiają się bardzo sporadycznie-jako dodatek przy kolczykach czy w wisiorach, jednak byłam w błędzie, bo wczoraj przyszła do mnie paczuszka z Preciosy właśnie :).
Otrzymałam 2 rodzaje koralików (chyba Twins, ale się nie znam więc proszę o wyrozumiałość ewentualnie korektę :)) w kolorach z najnowszej neonkowej kolekcji -dostał mi się różowy i zielony.




Do koralików dołączony był również tutorial na brelok/kolczyki -jak dla mnie dość mało czytelny, bo nie pokazane było od podstaw jak zacząć a instrukcja-pewnie bardziej szczegółowa w języku czeskim niestety :). 



Jednak bez większego zastanawiania zaczełam szukać żyłki a potem w oparciu o zdjęcia próbowałam rozkminić jak to jest zaplecione :) -wyszło mi coś takiego (niech mnie ktoś oświeci, czy ja dostałam inne koraliki niż te z tutorialu, czy nieudolnie je zaplotłam, że wyszedł ciut inaczej i nie chodzi mi tu o kolor oczywiście?:)) :



Chcę tylko zaznaczyć, że z wyplataniem koralików nie miałam nigdy do czynienia, więc to mój pierwszy raz :). Bardzo, żałuję, że nie poszukałam wcześniej informacji na temat kończenia takich tworów, bo brelok przez moje nieudolne zakończenie stał się dość hmm... krzywy :)? Zajął mi gdzieś godzinkę-wiem, że dla dla dziewczyn, które się tym zajmują to pikuś i pewnie w 15 min bez problemu taki wyplatają:), ale ja się i tak cieszę, że wyszło jak wyszło.
Ogólnie stwierdzam, że zabawa z tymi koralikami jest niesamowicie przyjemna i relaksująca -aż nie chcę myśleć co by było, gdybym miała więcej kolorów :D.
Breloczek już dynda przy moich kluczach :).

Jednak dosyć tego rozpędzania- modelinki nie zdradzę :) a mówię Wam dostałam tak piękne kamienie, że aż boję się je oprawiać :).

Ściskam neonkowo kolorowo :)!

wtorek, 20 sierpnia 2013

Zlepek różności :)

Ostatnio dziwnym trafem nie mam na nic czasu -mam nadzieję, że to minie??, robię tylko zamówione rzeczy, dziś pokażę kilka z nich co by pusto nie było, czyli słonecznikowe kaboszony vintage (3,5 cm) dla Ani w 2 wersjach -wersja grzeczna oraz zwichrowana :), turkusowe serduszko z czarnym drzewem na starym złocie (2 x 2,5 cm) -będzie jeszcze lakierowane, oraz miniaturowy bukiecik (około 2,5 cm) :).





środa, 14 sierpnia 2013

Amulet na miłość...

Podobno kwarc różowy przyciąga miłość... :). Przygotowując ten post szukałam informacji na temat kwarcu różowego i sama się zdziwiłam jak wiele pozytywów można przypisać temu niepozornemu minerałowi: "Kwarc różowy służy pomocą w trudnych problemach sercowych. Jest znakomitym podarunkiem dla osób, których przyjaźń chcemy uzyskać lub umocnić. Pomocny przy bólach głowy, stawów i mięśni. Często stosowany jest również w walce ze stresem, bezsennością i szkodliwym promieniowaniem urządzeń elektrycznych. Neutralizuje również szkodliwe oddziaływanie żył wodnych. Kwarc różowy to kamień miłości i czułości. Uwrażliwia na piękno oraz zwiększa zdolność empatii"

O tym, ze przyciąga miłość wiedziałam :), dlatego ten wisior musiał być bardzo romantyczny-myślę, że taki właśnie jest. Znów wyszedł troszkę retro-to juz chyba jakieś moje odchylenie, ale zapewniam Was, że jakieś bardziej futurystyczne odważne kolorowe i geometryczne formy się również pojawią :).
Całość ma około 4 cm, sam kamień jest dość duży i ma nieregularny kształt, co bardzo mi się w nim podoba, sprawia wrażenie jak by był popękany, ale powierzchnia jest gładka co również mi się podoba.

Mam nadzieję, że ten amulet przyniesie nowej właścicielce tyle szczęścia w miłości ile ja nerwów i czasu jemu poświęciłam :D. 

Przekonałam się przy okazji jego tworzenia, że bardzo boję się koloru różowego- tak łatwo z jego udziałem o tani cukierkowy efekt. Obiecałam jednak pewnej osobie, że ten róż się pojawi - więc jest :). Starałam się jak mogłam wyważyć stosunek kolorów-i tak nie wiem, czy tego różu nie jest jednak zbyt dużo... Myślałam również, że całość będzie trochę jaśniejsza, ale ale jednak nutka dekadencji się wkradła :). Zaczynałam go conajmniej trzy razy i już szczerze mówiąc bardzo wątpiłam w to, że uda mi się go skończyć- trudno w to pewnie uwierzyć, ale zajął mi chyba najwięcej czasu ze wszystkich dotychczasowych tworów. 









Powstało sporo ścinek więc spożytkowałam je na zrobienie kaboszonów :)



środa, 7 sierpnia 2013

Moje "resztki" :)

Dziś Kochani wpis niepokazywajowy -bo niestety nie mam nic ciekawego do pokazania -jest mi wstyd, ale nie umiem lepić w takim upale-no po prostu się rozpływam -razem z modeliną..-piękny kwarc różowy nadal czeka na oprawę i aż 4 labradoryty -ech :(.

Żeby jednak nie było pusto napiszę co ja robię z "resztkami" -natchnęły mnie do tego Wasze wpisy na ten temat.

Więc u mnie coś takiego jak resztki nie do końca funkcjonuje -owszem również jak każdej osobie, która coś z modeliny robi zostają mi kawałki w najróżniejszych kolorach, ale ani mi się śni ich wyrzucać :) -ja z tych, którzy szanują każdy najmniejszy kawałeczek :).
Najczęściej takie ścinki łączę kolorami -żeby jak najwięcej "odzyskać", często też mieszam ze sobą różne kolory, żeby uzyskać jakiś nowy ciekawy kolor-właśnie w trakcie mieszania  czasem powstają takie kaboszony :



Kilka podobnych możecie zobaczyć tutaj- jako centrum biżuterii: http://klementyna1.blogspot.com/2013/06/ja-to-jednak-mam-talent.html

Część polakierowana a część nie -bo z pewnością wykorzystam je jeszcze w jakiś kompozycjach a co za tym idzie-będą ponownie pieczone.




Lubię ciepło, ale takie upały to jednak nie dla mnie :D, no chyba, że byłabym w jakimś super kurorcie z basenami itp -a tu niestety szara, upalna, blokowa rzeczywistość :).

Pozdrawiam :)